Ze starej gazety w elegancką biżuterię
Wiklina papierowa podbija serca seniorek!
Wiklina kojarzy nam się z wiejską sielanką, skrzypiącymi koszami i wierzbą rosnącą przy drodze. Ale czy wiesz, że równie trwałe i piękne przedmioty można wyczarować z… makulatury?
Wiklina papierowa
to technika, która udowadnia, że w rękodziele ogranicza nas tylko wyobraźnia. To połączenie recyklingu, cierpliwości i magii.
Podczas ostatnich warsztatów z cyklu „Seniorka z Pasją” w naszej Warsztatowni postanowiłyśmy odczarować stare gazety. Zamiast do kosza, trafiły na stoły, by zamienić się w unikatową biżuterię
Skąd ten fenomen? Historia z drugim dnem
Wiklina papierowa to stosunkowo młoda gwiazda rękodzieła. Zyskała popularność na początku XXI wieku, szczególnie w naszej części Europy. W czasach, gdy bycie „eko” przestało być modą, a stało się koniecznością, pojawiła się potrzeba nadawania drugiego życia przedmiotom.
Ktoś wpadł na genialny pomysł: zamiast wyrzucać ulotki reklamowe i stare dzienniki, zacznijmy je zwijać! Okazało się, że odpowiednio skręcony papier jest niezwykle elastyczny, a po utwardzeniu – twardy jak drewno. Tak narodziła się technika, która imituje tradycyjną wiklinę, ale ma nowoczesny, ekologiczny twist.
Jak to się robi? Magia w 5 krokach
Wielu osobom wydaje się to niemożliwe, ale cały proces zaczyna się od zwykłego paska papieru. Jak wygląda ta alchemia?
Krok 1 Cięcie:
Tniemy gazety na pasy o szerokości 7–10 cm (ulotki marketowe sprawdzają się idealnie!).
Krok 2 Skręcanie:
To najważniejszy moment. Nawijamy papier na cienki patyczek pod odpowiednim kątem, tworząc długą, sztywną rurkę.
Krok 3 Klejenie:
Kropelka kleju na końcu i gotowe – rurka się nie rozwinie.
Krok 4 Formowanie i Plecenie:
Rurki stają się naszym budulcem. Możemy je spłaszczać, wyginać i zaplatać dokładnie tak, jak prawdziwą wiklinę.
Krok 5 Malowanie i Utwardzanie:
Na koniec nadajemy kolor (farby akrylowe, bejce) i zabezpieczamy lakierem. Dzięki temu przedmiot jest odporny na wilgoć i twardy.
Biżuteria z duszą (i recyklingu)
Zazwyczaj z wikliny papierowej robi się koszyki. My poszłyśmy o krok dalej! Nasze seniorki stworzyły oryginalną biżuterię. Każda z uczestniczek wykonała wisior w formie koła. Brzmi prosto? Efekt końcowy zaskoczył wszystkich. Powstały ozdoby eleganckie, lekkie, a przy tym niesamowicie trwałe.
Eksperymentowałyśmy z kolorami: głęboka zieleń, szlachetny granat, burgund, a czasem odrobina złota dla blasku. Każda warstwa farby i lakieru dodawała biżuterii głębi.
Atmosfera była cudowna – w rękach szelest gazet i pędzle, a w sercach, jak to pięknie ujęła jedna z pań, „ciągle maj”. Dla wielu seniorek był to pierwszy kontakt z tą techniką, ale na pewno nie ostatni. Już w trakcie warsztatów posypały się pomysły na kolczyki i bransoletki do kompletu!
Dlaczego warto pokochać tę technikę?
To dowód na to, że piękno może powstać z rzeczy pozornie bezwartościowych. Jeśli tylko damy im drugą szansę i włożymy w to trochę serca.
Jest EKO:
Wykorzystuje to, co zwykle ląduje w śmietniku.
Jest tania:
Materiały masz w domu za darmo.
Uczy cierpliwości:
Świetny trening dla dłoni i głowy (motoryka mała!).
Jest wszechstronna:
Od biżuterii po kosze na pranie.
Nasze seniorki udowodniły, że wiek nie ma znaczenia, jeśli chodzi o pasję. A wykonane przez nie naszyjniki – noszone z dumą na pamiątkowym zdjęciu – są tego najlepszym dowodem.
Chcesz nauczyć się tej techniki? Śledź stronę i profil Warsztatowni. Z pewnością powtórzymy te warsztaty w nowej odsłonie, bo papierowa wiklina wciąga bardziej niż krzyżówki!










