O emocjach w Ratuszu

„Jestem wolny – jestem sobą”. Czego nauczyły mnie dzieci w toruńskim Ratuszu?

Poważne, ceglane mury Ratusza Staromiejskiego w Toruniu przywykły do ciszy muzealnych sal i szeptów turystów. Ale w ostatnich miesiącach ta przestrzeń wypełniła się czymś zupełnie innym – tętniącą życiem energią, tupaniem małych stóp i szczerymi do bólu rozmowami o tym, co siedzi w głowie i w sercu.

Miałam ogromną przyjemność poprowadzić cykl warsztatów towarzyszących wystawie pokonkursowej „Jestem wolny – jestem sobą”. I choć w założeniu to ja miałam uczyć dzieci z toruńskich szkół i przedszkoli, mam wrażenie, że to one dały mi najważniejszą lekcję.

Monika Wojdyło w czarnym swetrze, kraciastej koszuli i pomarańczowym szaliku prowadzi warsztaty dla dzieci w sali o ceglanej architekturze. W tle widoczne są tablice z kolorowymi pracami plastycznymi

Mały człowiek, wielkie emocje

Czym jest wolność? Dla dorosłego to pojęcie abstrakcyjne, polityczne, trudne. A dla dziecka?

Dla przedszkolaka wolność to możliwość powiedzenia: „jestem smutny” albo „teraz się złoszczę”, bez bycia ocenianym.

Podczas naszych spotkań zgłębialiśmy temat emocji – tych, które towarzyszą nam na co dzień, i tych głęboko ukrytych. Zaskoczyło mnie, jak dojrzale młodzi ludzie potrafią podejść do tego tematu. Dzieci nie mają jeszcze tych filtrów, które my dorośli nakładamy na siebie latami. Kiedy pytaliśmy: „Co czujesz?”, odpowiedzi padały prosto z serca.

To była przestrzeń na to, by zrozumieć, że wszystkie emocje są potrzebne. Że złość nie jest „niegrzeczna”, a smutek nie jest słabością. Jest po prostu informacją.

Grupa dzieci i młodzieży siedzi wygodnie na kolorowych pufach sako (turkusowych, zielonych, czerwonych) w sali z ceglanym sklepieniem łukowym. W tle widać ekran projekcyjny oraz prowadzącą zajęcia Moniki Wojdyło w żółtej bluzce i dżinsowej spódnicy

Sztuka jako język, gdy brakuje słów

Rozmowa to jedno, ale emocje najlepiej uwalnia się przez działanie. Nie zabrakło więc kreatywnej zabawy. Rysunek, ruch, ekspresja – narzędzia, które pozwoliły uczestnikom wyrazić to, czego czasem nie da się ubrać w słowa.

Widziałam, jak pod wpływem kredki czy pędzla znika nieśmiałość. Jak w bezpiecznej atmosferze, bez oceniania i presji na „ładny obrazek”, dzieci otwierały się i pokazywały swoje prawdziwe „ja”. To właśnie tytułowa wolność w praktyce.

Warsztaty stały się też polem do wymiany historii. Okazało się, że nawet najmłodsi uczestnicy mają bogaty bagaż doświadczeń, którymi – odpowiednio zachęceni – chcą się dzielić. Te rozmowy, zarówno w grupach, jak i te szeptane na ucho, były dla mnie niezwykle poruszające.

Dwie dziewczynki siedzą na wygodnych pufach w nastrojowo oświetlonej sali z wystawą prac plastycznych w tle. Uczestniczki są skupione na rysowaniu ołówkiem na kartkach umieszczonych na sztywnych podkładkach z klipsem

Lekcja dla nas, dorosłych

Wychodząc z Ratusza, myślałam o jednym: jak ważne jest tworzenie takich przestrzeni. Miejsc, gdzie młody człowiek może być sobą – bez maski, bez udawania, że „wszystko jest okej”.

Dziękuję wszystkim Nauczycielom i Opiekunom, którzy przyprowadzili swoje grupy na wystawę i warsztaty. To dzięki Wam te dzieci mogły przeżyć taką przygodę. Wierzę, że to doświadczenie zostanie z nami na dłużej. Bo wolność w wyrażaniu własnego „ja” to najlepszy prezent, jaki możemy dać sobie i innym.

Dołącz do Naszej Społeczności

Odkryj nasz świat i połącz się z ludźmi, którzy doceniają wartość rękodzieła.

Obserwuj „Warsztatownię” na Facebooku oraz Instagramie i bądź na bieźąco. Razem twórzmy piękno!

Koszyk
Przewijanie do góry